niedziela, 29 października 2017
czwartek, 28 września 2017
Wstań! Siedzenie jest przyczyną chorób
Ostatnio zachęcałam do oglądania filmu, czytania. To przyjemne zajęcia, ale połączone z niezdrowym siedzeniem. Mimo że przyjemne, siedzenie bardzo niekorzystnie wpływa na nasze zdrowie. Niby wszyscy wiemy, że ruch to zdrowie, ale i tak całymi godzinami tkwimy na krzesłach, fotelach, kanapach....
Nasi praprzodkowie nie mieli takich sprzętów, więc natura przystosowała człowieka do pozycji stojącej. I niewiele się od tej pory zmieniło. Poza tym, że wymyśliliśmy sobie krzesło i zaczęliśmy pracować siedząc.
Co nam grozi? Niestety dużo: (warto zobaczyć TUTAJ)
- problemy z kręgosłupem,
- otyłość
- celulit
- żylaki
- hemoroidy
- zaparcia
- zwyrodnienia
- migreny
- zwiększenie ryzyka cukrzycy typu 2
- itd
Ze statystycznego punktu widzenia siedzenie jest co najmniej równie groźne, jak palenie papierosów. Godzina siedzenia skraca życie o 22 minuty, a jeden papieros – o 11 minut.
I na koniec:
Siedzenie ma wpływ nawet na mózg?! Owszem! Im więcej siedzisz, tym szybciej zbliża się do Ciebie starość. Wraz z wiekiem hipokamp, czyli Twój osobisty pamiętnik, stopniowo zmniejsza swoją objętość. To nieuniknione. Jednak jeśli czekasz na starość w wygodnym fotelu, przychodzi ona szybciej, gdyż otyłość i cukrzyca sprzyjają degeneracji hipokampu. (www)
Co możemy zrobić? Wstać z kanapy i pójść na spacer. Nie musimy od razu zostać wyczynowcami. Wystarczy zwiększyć codzienną aktywność - spacer, rower zamiast samochodu. Póki pogoda sprzyja - korzystajmy - żeby na starość nie narzekać. Bo wtedy będzie za późno....
KS
Źródła:
środa, 27 września 2017
Terapia dla każdego
Jakiś czas temu trafiłam w sieci na historię ulicznego grajka Jamesa, który zarabia na życie śpiewając na ulicach Londynu w towarzystwie kota. Rude kocisko nie dość, że piękny, to jeszcze bardzo przyjacielsko nastawiony do ludzi, stał się przebojem Internetu. Stał się również bohaterem książki i filmu.
Ponieważ jestem chora i spędzam dużo czasu w domu film obejrzałam i wzruszyłam się. Film nie jest dziełem, ale ma bardzo mocny przekaz - zwierzęta mają ogromną siłę. Są nie tylko miłym towarzystwem dla człowieka. Potrafią, dając swoją przyjaźń, pomóc człowiekowi.
James Bowen był uzależniony, próbował wyjść z nałogu. Było mu trudno. Największym problemem byli niestety inni ludzie - z najbliższymi na czele. Ojciec Jamesa odrzucił go wiele lat temu. Wstydził się syna ćpuna, poza tym nie potrafił nawiązać zdrowej relacji. Ludzie na ulicy również uważali go za człowieka innej kategorii.
Kto wie jaki byłby los Jamesa Bowena gdyby nie spotkał Boba - rudego kota, który z jakiegoś powodu postanowił pomóc człowiekowi. Samotność, choroba, odrzucenie pozbawiają ludzi poczucia bezpieczeństwa, potrafią skutecznie zrujnować życie. Kot i grajek zostali razem. We dwóch dali radę nie tylko nałogowi, ale również ludzkim uprzedzeniom.
Mało ludzi wie, że koty są pomocne w terapii ludzi starych, niepełnosprawnych czy chorych dzieci. Felinoterapia jest terapią, w której głównym terapeutą jest kot. Nie każdy się do tego nadaje, ale wiele kotów ma naturalne predyspozycje. Felinoterapia ma ona zastosowanie w przypadku takich chorób jak: nadpobudliwość, ADHD, autyzm, zespół Aspergera, zespół Downa, zaburzenia zachowania i emocji, zaburzenia lękowe, nieśmiałość i zahamowanych społecznie, depresja, choroba Alzheimera, różne inne choroby psychiczne, uszkodzenia słuchu, uszkodzenia wzroku, dystrofia mięśniowa, artretyzm itp.
Jestem wielką miłośniczką kotów i szczęśliwą posiadaczką dwóch. Każdemu polecam - bez względu na stan zdrowia - jako przemiłą formę odskocznię od codziennych problemów. Jeżeli to za dużo, to przynajmniej na jesienne popołudnia polecam film i książkę. Książka jeszcze nie przeczytana, ale czeka już w kolejce - więc póki co nie recenzuję - ale film bardzo przyjemnie się ogląda i wbrew pozorom nie jest to błaha familijna historia.
KS
piątek, 22 września 2017
Imbir na przeziębienie
Zaczęły się infekcje. Zimny koniec lata i początek jesieni spowodował, że zaczęliśmy kichać, kaszleć... Niby nie koniec świata, ale przyjemne nie jest. Jak sobie pomóc? Zanim infekcja się rozwinie warto spróbować ratować się rozgrzewającymi, naturalnymi środkami. Do apteki zawsze zdążymy.
Polecam imbir. Smak ma oryginalny, ostry, ale można polubić. Oczywiście mam na myśli imbir świeży - korzeń (kłącze). W połączeniu z innymi, lubianymi dodatkami, picie herbaty z imbirem sprawia nie tylko przyjemność, ale jest także pomocne w przeziębieniu.
Imbir działa rozgrzewająco, zwiększa wydzielanie potu, działa przeciwzapalnie i odkażająco. Koi bóle gardła, które niejednokrotnie towarzyszą przeziębieniu, łagodzi kaszel oraz poprzez intensywny smak i zapach, pomaga uporać się z uporczywym katarem.
Można także dodać imbir do kawy. Ciekawa propozycja - smaczna i zdrowa.
niedziela, 27 sierpnia 2017
Po co nam wakacje?
Wakacje jeszcze trwają, ale powoli odchodzą do przeszłości. Jedni mieli więcej wolnego, inni mniej. Pytanie tylko, czy wszyscy skorzystali właściwie z danej im szansy na odpoczynek. Czy potrafimy efektywnie odpoczywać? Sama wielokrotnie łapię się na tym, że idę na spacer aby się zrelaksować, odpocząć a cały czas w mojej głowie kłębią się myśli o tysiącu spraw, które czekają na załatwienie. Po takim spacerze raczej nie czuję się zrelaksowana...
Myślę, że wielu z nas nie potrafi odpoczywać. Obserwuję ludzi spacerujących wpatrzonych w telefony, na uszach słuchawki i zastanawiam się wtedy czy widzą otoczenie, w którym się znaleźli. Nawet w parku, w lesie czy na plaży ciągle sprawdzają pocztę, rozmawiają przez telefon lub robią zdjęcia i wysyłają na Facebook czy Instagram. Też tak mam niestety. Na szczęście uświadomiłam to sobie i postanowiłam to zmienić.
Dramatycznie potrzebowałam odpoczynku, dystansu i informacyjnego detoksu. Jak się okazało nie jest to specjalnie trudne - wystarczy wprowadzić pewną korektę nawyków. Choćby na czas urlopu. Telefon - tylko w sprawach ważnych, internet - tym bardziej. A na spacerach skupienie uwagi na otoczeniu, naturze, uspokojenie chaotycznych myśli poprzez chwilę ciszy, kontemplacji. Tak mało i dużo jednocześnie. Żeby osiągnąć spokój trzeba niestety szukać miejsc, gdzie nie ma tłoku, hałasu.
Wielką sztuką jest medytacja - ciągle jeszcze nieosiągnięta przeze mnie umiejętność. Jednak pewne próby zostały podjęte. Jakkolwiek to nazwać, to skupienie uwagi i myśli na tym co widzę i czuję, wsłuchaniu się w dźwięki, dało mi nieprawdopodobne uczycie spokoju i relaksu.
Szkoda, że tak niewiele takich chwil mamy na co dzień. Jednak skoro można na plaży, to czemu nie w parku. Tak po prostu zatrzymać się na chwilę....
Przeczytałam gdzieś, że odpoczynek jest fundamentem skoncentrowanego umysłu oraz efektywnego myślenia i jest najlepszym sposobem na naładowanie nie tylko fizycznych, ale również mentalnych baterii. Jakie to ważne przekonamy się niedługo, kiedy znowu wpadniemy w wir pracy. Ten, kto potrafił odpocząć dłużej będzie czerpał z "baterii". Ten, który biegał po lesie ze słuchawkami na uszach i nie widział drzew, pewnie już za chwilę będzie zmęczony.
Został tydzień do rozpoczęcia zajęć w szkole. Jeszcze jest chwila na oddech - spróbujcie. Warto.
KS
wtorek, 4 lipca 2017
Skazani na sukces
Lubię się uczyć. Daje mi to nie tylko satysfakcję, ale radość z nowości a poza tym pewność siebie. Tak sobie myślę, że w życiu wszystko jest po coś i wszystko można wykorzystać. Każda nowa umijętność i wiedza może się przydać - czasami w zupełnie nieoczekiwanym momencie życia.
Jestem już "bardzo dorosła" i ciągle w szkole zmieniam pozycję z uczącej na nauczaną. I jest to bardzo ciekawe doświadczenie. Dorośli uczą się inaczej, może wolniej niż młodzież, ale - moim zdaniem - bardziej efektywnie. Odnoszą nowości do swojego życiowego doświadczenia i tworzą "nową jakość". Uczenie jest gimnastyką dla mózgu. Poza tym daje poczucie zadowolenia i zabezpiecza na przyszłość, pozwala łatwiej przetrwać życiowe zawieruchy - zmiany.
Ci z nas, którzy doświadczyli konieczności zmiany pracy, zawodu wiedzą najlepiej, że nie jest to łatwe. Jednak umiejętność ciągłego rozwoju jest buforem, który pozwala łagodnie "wylądować", kiedy trzeba szybko zmienić coś w życiu zawodowym.
Warto się uczyć - nawet wtedy, gdy nie zamierzamy niczego zmieniać. Warto uczyć się rzeczy niezwiązanych z obecną pracą. Posiadanie praktycznych umiejętności pozwala łagodzić lęk przed nieznaną przyszłością, często te umiejętności przeradzają się w pasję, nowy styl życia - ciągle słychać o tych, którzy porzucają wysokie stanowiska i osiadają na wsi, produjkując sery czy zajmując się hodowlą zwierząt.
Czasami zazdroszczę ludziom, którzy potrafią zmianić wykonywany zawód. Nie mają z tym problemu - dobry kurs, szkoła policealna i parę lat praktyki i stajemy się zupełnie inną osobą. Możliwości jest wiele warto więc "siedząc w pędzącym pociągu kariery zamiast sprawdzać, czy pasy zapięte, spojrzeć za okno i porzerzyć swoje horyzonty" (A. Boćkowska, Obudź umysł, Coaching 3/2017)
Uczenie się oddala ryzyko samotoności, daje okazję do nawiązania nowych kontaktów, daje wiarę, że nadal wiele można. Odmładza. Warto pomyśleć o takich zmianach w kontekście emerytury. Bo to już nie jest czas oczekiwania na koniec żywota, ale przeciwnie, czas na nowe doświadczenia, na które nie mogliśmy sobie pozwolić wcześniej.
Uczmy się - w każdym wieku - a sukces mamy zagwarantowany!
KS
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















