wtorek, 12 maja 2015

Zielony czosnek






W czasie wiosennych wyjazdów rowerowych "za miasto" często przejeżdżam przez Lipki (k. Brzegu). Tam, drogą przez śluzę do lasu i dalej. Pierwsze wycieczki zazwyczaj organizujemy w okolicach kwietnia, maja. Wtedy właśnie w lesie przy śluzie Lipki można poczuć zapach czosnku. Początkowo nie kojarzyłam lasu z czosnkiem. Dopiero kolega - myśliwy - pokazał nam źródło zapachu - zielone listki o wydłużonym, lancetowatym kształcie. Był to czosnek niedźwiedzi. Starogermańska legenda głosi, że był on pierwszym posiłkiem niedźwiedzi po przebudzeniu się z snu zimowego (stąd nazwa rośliny). Doszli więc do wniosku, że skoro czosnek wzmacnia niedźwiedzia, to jest w stanie wzmocnić również człowieka. 


Czosnek niedźwiedzi (Allium ursinum) należy do rodziny amarylkowatych (Amaryllidaceae). Jest rośliną o właściwościach leczniczych. W środowisku naturalnym można go spotkać w wilgotnych europejskich i kaukaskich lasach. Roślina dorasta zwykle do 50 cm wysokości.




W maju zaczynają kwitnąć. Mają drobne, białe kwiatki. W okresie kwitnienia i później liście nie są już takie smaczne. Są twardsze. Świeże listki mają smak podobny do czosnku, jednak delikatniejszy. Jest bardzo dobrym dodatkiem do sałatek lub kanapek - zarówno jako dodatek smakowy, jak i estetyczny (ładny, jasnozielony, kontrastujący np. z pomidorem czy twarogiem :)). Może zastąpić szczypiorek lub rzeżuchę.  To prawdziwy cud natury, pierwsza w zupełności naturalna nowalijka, która pojawia się już w marcu. 


Oczywiście mój pierwszy kontakt z rośliną skończył się urwaniem kilku listków w celach konsumpcyjnych. Okazało się, że taka działalność nie jest zgodna z prawem! Dziki czosnek niedźwiedzi jest w Polsce pod ochroną :( Jest jednak dobra wiadomość - można go uprawiać w ogródku.

Jest to roślina mrozoodporna. Cebule należy sadzić na przełomie września i października na głębokość 6-8cm w odległości co 10cm. Czosnek niedźwiedzi z powodzeniem możne rosnąć na stanowiskach zacienionych.

Oprócz właściwości dekoracyjnych gatunek ten najczęściej jednak jest uprawiany ze względu na właściwości lecznicze – cebule działają bakteriobójczo, pobudzają apetyt oraz wydzielanie śluzu w oskrzelach. Liście czosnku natomiast zawierają znaczne ilości witaminy C i warto je dodawać do zup, sosów, sałatek.


Czosnek niedźwiedzi był od niepamiętnych czasów, powszechnie spożywany w okresie przednówka w naszej strefie klimatycznej. Od wieków traktowany jak antidotum na różne dolegliwości oraz prawdziwa bomba witaminowa. Mając wiele właściwości odżywczych podobnych do czosnku, uznawany był jako wyjątkowo skuteczny lek przeciwko przeziębieniom. W wielu częściach Azji, w części środkowej, na Kaukazie, Chinach występuje  w kilku odmianach. Tam traktowany jest jako jedna z podstawowych przypraw. (www)

Czosnek niedźwiedzi zawiera ogromne ilości aktywnej siarki. Wytwarza niezwykle silne enzymy, powodujące odtrucie i wydalanie z organizmu metali ciężkich, pestycydów, herbicydów, jak i wszelkich związków toksycznych. Jest najbogatszą na świecie rośliną, zawierającą aktywne związki siarki, posiada ich siedem razy więcej niż czosnek naturalny!


Badania naukowe dowodzą, że czosnek niedźwiedzi zapobiega sklejaniu się płytek krwi, rozrzedza krew i poprawia jej cyrkulację w naczyniach krwionośnych. Ważnym aspektem jest też jego wysoki poziom żelaza, aż 30 % przewyższa cz. pospolity. Żelazo to jest dobrze przyswajalne i nie powoduje zaburzeń żołądkowych ani zaparć, charakterystycznych w przypadku podawania żelaza w formie „medykamentowej”. Ponadto, w czosnku niedźwiedzim stwierdzono takie substancje, jak flawonidy, saponiny, bogaty zestaw enzymów i aminokwasów, mangan oraz związki o działaniu antybiotycznym. (www)

Czosnek niedźwiedzi jest jednym z najskuteczniejszych środków stosowanych w zwalczaniu drożdżaka (Candida albicans), siejącego spustoszenie w przewodzie pokarmowym i nie tylko. Dodatkowym atutem jest fakt, że spożywany w postaci suszu lub nalewki jest pozbawiony charakterystycznego zapachu. Skutecznie broni przed miażdżycą i wysokim ciśnieniem. Zabija także bakterie i wzmacnia odporność. 


Związki siarki zawarte w czosnku niedźwiedzim są także skuteczne w leczeniu schorzeń reumatycznych. Siarka jest podstawowym budulcem tkanki łącznej i kolagenu, z których zbudowane są stawy, wpływa na prawidłowy rozwój chrząstek stawowych, ułatwia ich regenerację i sprawne funkcjonowanie. Ponadto posiada właściwości przeciwzapalne, dzięki czemu łagodzi dolegliwości narządów ruchu.

Siarka jest m.in. podstawowym składnikiem keratyny - białka skóry, włosów i paznokci oraz kolagenu. W związku z tym jest współodpowiedzialna za ich kondycję. Gdy jej brakuje, paznokcie i włosy stają się łamliwe, a cera staje się blada i zmęczona. Dlatego czosnek niedźwiedzi to pożądany składnik diety dla urody. (www)

Ważne:
Liście czosnku niedźwiedziego są łudząco podobne do rosnących w tym samym czasie liści konwalii majowej, których zjedzenie może doprowadzić do zatrucia. To jeszcze jeden argument za tym, aby nie zbierać w lesie tej dziko rosnącej rośliny. (www)


Zachęcam do spróbowania czosnku niedźwiedziego i stosowania regularnie. Może spróbować uprawiać samodzielnie? Do lasu również warto się wybrać - na spacer i podziwiać naturę, jej kolory i zapachy. Niekoniecznie po zbiory chronionych roślin :)



KS

poniedziałek, 4 maja 2015

Czytajmy etykiety




Ostatnio poświęcam sporo czasu na czytanie książek, które bezwzględnie rozprawiają się z żywnością. Tą przetworzoną, dostępną w sklepach. Temat nie jest nowy, wiele się mówi i to od dawna, a jednak....
Ja, podobnie jak wiele osób, które codziennie spotykam w sklepach naszego miasta, kupujemy całkiem sporo żywności gotowej, "wyprodukowanej w fabryce". Nie wiem jak większość, ale ja w zasadzie sprawdzam, czy jest na opakowaniu data przydatności do spożycia, zawartość kaloryczną, czasem skład. Jedak te ostanie informacje jakoś dziwnie nie docierały do mojej świadomości.
A tu właśnie zaczynają się problemy ponieważ te "fabryczne" wytwory w większości przypadków są wzbogacone i okraszone konserwantami po to, by móc pięknie wyglądać na półkach sklepowych. Trochę inaczej wygląda sprawa reakcji naszych organizmów na te "cudowne" dodatki. I teraz wiem na pewno, że kalorie, to najmniejsze zło.



Po przeczytaniu paru ciekawych artykułów weszłam do supermarketu i zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu czegoś, czego nie wyprodukowano. Większość produktów była przetworzona, opakowana w plastikowe opakowania. Niektóre, np. kasze zostały opakowane i pewnie oczyszczone, a owoce spryskane środkami zabezpieczającymi przed zepsuciem.

Równolegle z rozpoczęciem masowego dodawania konserwantów do żywności zaczęto obserwować ogromny wzrost alergii oraz innych chorób wcześniej niespotykanych w takim natężeniu (migreny, zawroty głowy). Początkowo nie kojarzono ze sobą tych dwóch zjawisk.
Dziś już wiadomo: konserwanty przyczyniaja się do alergii, posiadaja właściwości rakotwórcze, negatywnie wpływaja na układ pokarmowy, mogą uszkadzać kod genetyczny i  przede wszystkim prowadzą do wzrostu ilości substancji toksycznych w ludzkim organizmie.
Ogólnie rzecz biorąc konserwanty mają za zadanie przedłużenie trwałości produktów spożywczych. Zapobiegają też zmianom jakie zachodzą w produktach spożywczych pod wpływem drobnoustrojów. (np. zmianie smaku, zapachu itp.)
Do najniebezpieczniejszych konserwantów zaliczamy:

Poszłam do sklepu, w którym znalazłam produkty ekologiczne, bio i inne. Uzbrojona w okulary do czytania zaczęłam studiowanie. Trochę tam tego było - głównie kasze, płatki, suszone owoce (trzeba uważać na te z siarką), oleje itp. No cóż - etykiety faktycznie były mniej "chemiczne", ceny znacznie wyższe.
Beata Pawlikowska, która ma dość radykalne poglądy na temat żywności, twierdzi, że tania żywność, to ta najbardziej przetworzona i ta najgroźniejsza dla naszego zdrowia. I nie tylko o otyłości mowa.
Dwie książki, które ostatnio przeczytałam: Beaty Pawlikowskiej "W dżungli zdrowia" i Julity Bator "Zamień chemię na jedzenie" dały mi dużo do myślenia. Obie autorki opisują swoje doświadczenia w walce z chorobami, które pokonały, zmieniając sposób żywienia. Według nich najzdrowsze jest to, co przygotujemy sami w domu z produktów, które są świeże, z pewnego źródła.




Dla mieszczucha perspektywa poszukiwania zdrowego mięsa, mleka, sera, warzyw nie jest kusząca. Co nam zostaje? Rozsądek. Zanim kupimy, przeczytajmy etykietę - w sklepach są produkty lepsze i gorsze. Poza tym można spróbować założyć własny ogródek :)
Wiele osób rezygnuje z mięsa w ogóle, ale to już są decyzje indywidualne. Na pewno można ograniczyć konsumpcję mięsa na rzecz warzyw i produktów zbożowych. Tutaj jest spory asortyment i można coś sobie wybrać. Problem jest także z chlebem. Większość go je, ale nie zawsze jest zdrowy. Można upiec samemu. Taki domowy jest nie tylko smaczniejszy, ale także bezpieczniejszy, bo wiemy co jemy.




No i jeszcze mleko i nabiał. Niestety najlepsze czasy na tę formę białka mamy za sobą. Coraz częściej mówi się, że nie tylko nam nie pomaga, ale wręcz szkodzi....
Trzeba uważać na to co jemy bo od tego zależy nasze zdrowie. Pora zgłębić problem. Źródeł informacji jest wiele i każdy znajdzie coś ciekawego.

Gazowany napój orzeźwiający? 38 łyżeczek cukru. Sok winogronowy? 11 łyżeczek. Mleczny deser truskawkowy? 6,5 łyżeczki. Nie wierzysz? Przyłącz się do nas i czytaj etykiety na produktach. Nazwaliśmy naszą akcję "Etykieta - wiedzy rzeka", bo ta mała niepozorna nalepka na produkcie jest niejednokrotnie rzeką informacji i jedynym źródłem wiedzy na temat składników odżywczych, w tym węglowodanów oraz innych surowców wykorzystanych do produkcji żywności. (www)




Tym razem życzę zdrowia i zdrowego jedzenia :)
KS

wtorek, 28 kwietnia 2015

Zielono mi






Na wiosnę wszystko się budzi, nawet moje nadzieje na ładną sylwetkę :)

Jak to bywa - spotkanie z koleżankami, wymieniamy się nowinkami. No i jest. Nowy super produkt - młody, zielony jęczmień. Podobno zdrowy, podobno można schudnąć (zdrowo). Poczytałam, kupiłam i wypiłam.




Wrażenia smakowe - średnie. O działaniu - trudno powiedzieć - za krótko stosowany. Suszony sok wyciśnięty z zielonego jęczmienia i susz trawy jęczmiennej to dwie najpopularniejsze form tego samego w gruncie rzeczy suplementu diety. Jednak fakt, że pochodzą nawet od tego samego producenta i z jęczmienia uprawianego na tej samej plantacji nie oznacza jeszcze, że obie formy będą równie skuteczne. Warto poznać różnice i poznać właściwości www

Najlepiej poczytać i zastanowić się, czy modna nowinka warta jest pieniędzy (cena może nie bardzo wysoka, ale pokrzywa na działce czy w lesie jest za darmo).


Młody jęczmień ma silne właściwości przeciwutleniające, co warunkuje jego działanie przeciwzapalne, przeciwnowotworowe i przeciwwirusowe. Zielony jęczmień pomaga w leczeniu trądziku i owrzodzeń. Ponadto łagodzi bóle żołądka, bóle stawów i zmniejsza stany zapalne. Dodatkowo wysoka zawartość chlorofilu sprzyja odkwaszeniu organizmu, zapewniając równowagę kwasowo-zasadową organizmu.
Zielony jęczmień oprócz bogactwa witamin i składników mineralnych jest także źródłem rozpuszczalnego błonnika pokarmowego, który przyspiesza metabolizm tłuszczu w organizmie i obniża stężenie cholesterolu we krwi. Ponadto w zielonym jęczmieniu występują frakcje błonnika nierozpuszczalnego warunkujące korzystny wpływ na pracę układu pokarmowego i zmniejszające ryzyko nowotworu jelita grubego. (www)

Taka informacja może zachęcić. Zwłaszcza nadzieja na odkwaszenie organizmu. Jednak nie wszyscy są zgodni, że faktycznie działanie jęczmienia jest tak rewelacyjne.



Kto ma rację - czas pokaże. Moje dzielne koleżanki piją wodę z jęczmieniem. Ja dosypuję go do owocowych koktajli. W tej wersji da się wypić (subiektywne odczucie).

Cokolwiek myślę o jęczmieniu, to uważam, że na wiosnę zielone dodatki do żywności są wspaniałe. Ponieważ szpinak i sałata mogą zawierać zbyt dużo toksyn - a przecież mamy się oczyszczać! - więc sięgnęłam po inne rozwiązanie.
W mojej rodzinie była osoba, która przez większość długiego życia stosowała pokrzywę jako lek i kosmetyk. Miała piękne włosy i cerę oraz radziła sobie z poważnymi chorobami - w rezultacie dożyła prawie 100 lat.


Pokrzywa ma szereg zastosowań leczniczych, pomagających w zaburzeniach przemiany materii, awitaminozach, po przebytych chorobach bakteryjnych i terapii antybiotykami, polecana jest dla rekonwalescentów, w chorobie reumatycznej, skazie moczanowej, trądziku oraz w chorobach zapalnych dróg moczowych, nieżytach układu pokarmowego, nieznacznych biegunkach, anemii z niedoboru żelaza i w cukrzycy. Poprawia wygląd naszej skóry i włosów, likwiduje łupież, oczyszcza. Więc nazywanie jej paskudnym chwastem, jest raczej dużym błędem, który często popełniamy w codziennym życiu. (www)

Do niedawna unikałam tego parzącego ziela. Jednak doświadczenia z jęczmieniem (100 g ok 11 zł) spowodowały, że będąc w ogródku zerwałam garść młodych listków i następnie zblendowałam z owocami. Smak powstałego napoju - OK. Mam nadzieję, że działanie równie pozytywne.
Jak już pisałam picie zielonych shaków jest teraz modne - i dobrze. Myślę, że najrozsądniej jest zmieniać zielone dodatki - może być jeszcze: szpinak, jarmuż, pietruszka. Ważne, żeby stosować dla zdrowia i urody, to co lubimy. Poza działaniem leczniczym takie napoje dadzą nam energię i poprawią "pozimową" urodę. Jest również duże prawdopodobieństwo, ze zmiana diety wpłynie pozytywnie na naszą sylwetkę.


Zachęcam do zabawy w zielone. Życzę przyjemności i zdrowia.

KS

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Olej lniany

Wikipedia


W swoich dążeniach do "zdrowia na plusie" dotarłam do oleju lnianego. O jego zaletach wiedziałam, ale dopiero teraz kupiłam i zaczęłam stosować. Z przyjemnością. Jest dobry - nie tylko ze względu na skład i działanie, ale także na walory smakowe.


Olej lniany stosować można w celu poprawy odporności organizmu i prawidłowego funkcjonowania układu pokarmowego. Regularnie spożywany chroni przed chorobami serca i naczyń krwionośnych. Ponadto, w związku z wysoką zawartością składników odżywczych ma właściwości regenerujące, łagodzące i przeciwzapalne. Bardzo korzystnie wpływa na skórę i włosy. (www)

Wikipedia

W oleju lnianym znajdziemy szczególnie dużo witaminy E, zwanej popularnie witaminą młodości. Zbawienne skutki jej działania na skórę i ogólną urodę są powszechnie znane.
Niewielu z nas zdaje sobie jednak sprawę z tego, iż witamina E znacznie zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia, ogranicza odkładanie się blaszek miażdżycowych oraz powoduje spadek poziomu cholesterolu we krwi. (www)

Może być stosowany także zewnętrznie w chorobach skóry i przy wypadaniu włosów. Przyspiesza regenerację naskórka i skóry właściwej, dlatego przydaje się podczas leczenia odleżyn, owrzodzeń i czyraków. Olej lniany poprawia też ogólną kondycję organizmu oraz samopoczucie.


Wyniki badań dowodzą także, że u podstaw współczesnej pandemii chorób cywilizacyjnych (nowotwory, choroby układu krążenia, choroby autoimmunologiczne, choroby skóry, depresja) leży niedobór w jadłospisie tłuszczy z grupy omega-3

Inne dobroczynne działania

MÓZG
Bardzo ważnym składnikiem mózgu jest kwas tłuszczowy dokozaheksaenowy (DHA). Jest on   zaliczany do grupy omega-3 i  powstaje z kwasu tłuszczowego alfa oleinowego, którego z kolei w oleju lnianym jest nawet powyżej 60% ogólnej zawartości występujących tam kwasów tłuszczowych.

Niski poziom tego kwasu odpowiedzialny jest za chwiejne stany emocjonalne, pogorszenie pamięci, problemy ze wzrokiem i powstawanie schorzeń neurologicznych.

OSTEOPOROZA 
Fitoestrogeny zawarte w oleju lnianym zwiększają tempo podziału i różnicowania komórek kościotwórczych zwanych osteoblastami, zwiększają syntezę kolagenu, którego brak jest odpowiedzialny za rozwój osteoporozy i złamania kości z niej wynikające. Powodują wzrost gęstości kości.

BOLESNE MIESIĄCZKOWANIE
Nadmiar prostaglandyn prozapalnych może prowadzić do nadmiernie bolesnego miesiączkowania. Natomiast dostarczanie omega-3 działającego na produkcję prostaglandyn przeciwzapalnych może zmniejszyć tego typu objawy.




Olej lniany otrzymuje się poprzez tłoczenie na zimno nasion lnu zwyczajnego (siemię lniane). Olej charakteryzuje się żółtą/brązową/bursztynową barwą, specyficznym zapachem (rybim, migdałowym, grzybowym, cierpkim) i smakiem orzechowo-sezamowym oraz rekordową zawartością prozdrowotnych kwasów tłuszczowych omega-3 doskonale zbilansowaną w stosunku do ilości omega-6.
Omega-3 należy do NNKT, czyli Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych, które muszą być dostarczane z pożywieniem, gdyż ludzki organizm nie potrafi ich samodzielnie syntezować. Tymczasem omega-3 ma fundamentalne znaczenie dla funkcji całego ludzkiego ustroju stanowiąc m.in. budulec dla tkanki mózgowej, hormonów i każdej komórki organizmu.(www)

Objawy niedoboru NNKT:

  • powstanie i rozwój chorób cywilizacyjnych: miażdżyca, zawał serca, nowotwory, otyłość czy choroby autoimmunologiczne (toczeń, reumatoidalne zapalenie stawów czy atopowe zapalenie skóry);
  • u dzieci: problemy z koncentracją, zaburzenia ruchowe i behawioralne, zahamowanie wzrostu i rozwoju oraz dysleksja;
  • słaby nastrój, nerwica, depresja;
  • zaburzenia widzenia, zespół suchego oka;
  • bóle mięśniowe;
  • wolne gojenie się ran i regeneracja komórek;
  • niska odporność i tym samym częste infekcje;
  • skóra sucha, łojotok, świąd, łuszczenie i pękanie;
  • osłabione włosy i paznokcie (www).


www

Pierwszą dietę z zastosowaniem nieoczyszczonego oleju lnianego opracowała dr Johanna Budwig (1908-2003), niemiecka biochemiczka i pionierka badań nad kwasami omega-3, która odkryła zależność między ich podażą a rozwojem komórek rakowych.
Dieta dr Budwig jest zalecana m.in. w profilaktyce i leczeniu nowotworów. Charakteryzuje się działaniem silnie oczyszczającym, dlatego wymaga konsultacji lekarskiej i nie powinna być stosowana podczas radio- i chemioterapii. Jej podstawowym składnikiem jest pasta serowa, którą przygotowuje się z oleju lnianego i chudego, białego sera, twarogu, opcjonalnym dodatkiem mogą być ulubione warzywa, owoce i zioła. (www)



Olej lniany spożywamy na zimno, bezpośrednio lub jako dodatek do potraw. Nie można go smażyć ani gotować. Jeżeli dodajemy go do potraw smażonych lub gotowanych, robimy to po zakończeniu obróbki cieplnej, bezpośrednio przed spożyciem (np. zupę czy ziemniaki zaprawiamy łyżką oleju już po nałożeniu na talerz). Jest znakomitym rozwiązaniem dla osób odchudzających się i dbających o sylwetkę, ponieważ usprawnia procesy spalania tkanki tłuszczowej i zapobiega jej odkładaniu.

Oleju lnianego zimno tłoczonego nie należy używać, do smażenia, gdyż pod wpływem wysokiej temperatury bardzo szybko się utlenia!


Życzę zdrowia :)
KS

Źródła:

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Akcja regeneracja



Grypa w tym roku była wyjątkowo paskudna. Może nie bardziej niż w innych latach, ale teraz dopadła mnie. I to wystarczy, aby być bardzo niezadowolonym :)

No cóż - było, minęło. Została lekka słabość, więc dzisiaj, żeby jakoś przetrwać powrót do obowiązków służbowych postanowiłam się zregenerować. Miało być na zielono, ale jakoś wyszło na żólto. Jakkolwiek - pysznie!!!


Postanowiłam podnieść sobie odporność oraz samopoczucie, przygowując pyszny koktajl lub smoothie - jak kto woli. Inspiracji w sieci jest mnóstwo, ale myślę, że każdy ma jakieś swoje preferencje. Ja wrzuciłam to, co w domu znalazłam. Same pyszne owoce, trochę słodkie niestety, ale w końcu miała być regeneracja. Dlatego sobie pozwoliłam.

Zachęcam wszystkich. Jutro bedzie na zielono - taki pogrypowy detox. 
Może ktoś zaproponuje ciekawy zestaw?


Gdyby ktoś miał ochotę podzielić się z nami soimi przepisami, to bardzo proszę. Byłoby wspaniale mieć takie sprawdzone przepisy w jednym miejscu. 


Posilona i zregenerowana zapraszam do współpracy i komentarzy :)

Pozdrawiam,
KS

Jest i zielony - ze szpinakiem. Dobry :)



czwartek, 9 kwietnia 2015

Gorzka prawda o cukrze....


Śledząc różne informacje dietetyczne w Internecie ciągle spotykam teksty dotyczące cukru. Mało tam treści optymistycznych. Chociaż temat w zasadzie "słodki", to smak pozostawia gorzki.


Do czego wszyscy nawołują? Do kontroli, ograniczenia, detoksu. Na czele ze Światową Organizacją Zdrowia, która woła: Przestańcie słodzić! WHO idzie na wojnę z producentami dodającymi cukier do napojów i jedzenia.

WHO uznaje, że z cukru może pochodzić najwyżej 10 proc. wszystkich kalorii, jakie zjadamy (dwa razy mniej niż do tej pory). Jest też zalecenie, że długofalowo powinniśmy "celować" w 5 proc., bo to daje dodatkowe korzyści zdrowotne.

To oznacza, że dorosła kobieta o normalnej wadze może zjeść dziennie około 50 g cukru (dziesięć łyżeczek), a mężczyzna 70 g (o cztery więcej).

Wydaje się proste do spełnienia. W końcu, kto zjada dziennie dziesięć łyżeczek cukru? Niestety, to tylko pozornie wydaje się dużo. Piliście dziś zwykłą półlitrową colę? To znaczy, że na dziś już dość cukru - bo taka butelka zawiera go właśnie około dziesięciu łyżeczek. Czy ktoś raczył się dziś rano zdrowym odtłuszczonym jogurtem? To kolejne cztery-pięć łyżeczek. Warto pamiętać, że niskotłuszczowy produkt zwykle nie jest bezcukrowy.(www)


Wszyscy wiemy, że od cukru (w nadmiarze) tyjemy, psują nam się zęby. Niestety problemów jest znacznie więcej. Całkiem długą listę znalazłam TUTAJ i TUTAJ. Polecam. Daje do myślenia.

A właściwie czemu tak lubimy słodycze? Mówi się, że jesteśmy od cukru uzależnieni. I tu zaczyna się problem. Trudno odstawić go w ogóle. Nasz mózg domaga się tego smaku jako nagrody. Przyzwyczailiśmy się nagradzać siebie i innych słodyczami. Gdybyśmy sami decydowali o ilości zjedzonego cukru byłoby łatwiej. Niestety nieświadomie zjadamy go znaczne ilości w potrawach zdecydownie niesłodkich - wędliny(!), keczup, majonez.... Modne jedzenie jest odtłuszczone, ale ma smakować jak pełnotłuste. To dlatego producenci dodają cukier. Dzięki temu np. jogurt light nie tylko jest pyszny, ale zachowuje odpowiednią konsystencję i teksturę. 


Czy jesteśmy skazani na rafinowany cukier? Nie. Są alternatywy - od nierafinowanego cukru, poprzez słodziki, miód, syropy. Wybór może nie jest duży, ale wart zastanowienia. Jednak możemy spróbować ograniczyć ilość cukru, czytać etykiety kupowanych produktów. Najważniesze to zmiana przyzwyczajeń. Wychowujmy dzieci bez cukru. Zastąpmy je zdrowymi przekąskami. Nawyki z dzieciństwa często zostają na długo.



i dla wytrwałych:



KS

wtorek, 7 kwietnia 2015

Truskawki



Marzę o truskawkach. I o lecie. Nie ma pięknijeszego okresu w roku, niż początek lata, zapowiedź wakacji, smak truskawek.....

Marzyć można zawsze, ale trzeba jeszcze chwilę poczekać na realizację. Skąd te truskawki? Pewnie brak witamin, świeżych zapachów. Na pewno nie jestem wyjątkiem, który o tej porze roku rozgląda się za świeżymi owocami i warzywami. Na półkach w supermarketach co prawda tu i ówdzie widać ładne, kolorowe owoce, ale ich smak jakoś nie przypomina tych z ogródka.....

Nowalijki od dawna budzą mieszane uczucia: z jednej strony mamy na nie wielką ochotę,  z drugiej obawiamy się, tego co można zanleźć w ich składzie. Wszędzie znajdziemy informacje o składnikach niepożądanych:

młode rośliny intensywnie chłoną z gleby nie tylko korzystne substancje takie jak: wapń, magnez, żelazo, potas, selen, czy jod, ale również wbudowują w swoje tkanki szkodliwe związki. Najbardziej niebezpieczne dla naszych organizmów są: azotany, azotyny, ołów, kadm, rtęć, miedź oraz pozostałości środków ochrony roślin. Nadmiar związków azotu może być u człowieka przyczyną zatrucia, a na dłuższą metę również wywołać raka żołądka. Azotany upraszczają się w organizmie do azotynów, które przekształcają się później w rakotwórcze nitrozoaminy. Najwięcej szkodliwych substancji gromadzi się w wegetatywnych częściach roślin, czyli w korzeniach i zewnętrznych liściach. (www)

No cóż, taka perspektywa nie jest kusząca. 




Jednak przedwiośnie możemy sobie jakoś dietetycznie urozmaicić. Pomidory, ogórki czy sałata jedzone w niewielkich ilościach, jako ozdoba kanapek na przykład, pewnie nam nie zaszkodzi. Możemy także - i tu już bardziej hojną ręką - wzbogacić danie ziołami z własnego ogródka na parapecie. Rzeżucha, szczypior, pietruszka, bazylia i inne. 

IMG_1338

Pielęgnacja roślin jest niezwykle prosta, pamiętajmy tylko o tym, aby miejsce dorastania naszej zieleniny było nasłonecznione, a rośliny podlewane regularnie. Efekty są błyskawiczne, pierwszy szczypior czy nać pietruszki możemy już spożywać w tydzień po posadzeniu. Warto poeksperymentować z ziołami, gdyż mają dużo witamin - szczególnie C i A. Ta ostatnia poprawia wzrok, zapewnia normalny rozrost kości i działa przeciwnowotworowo. (www)

Wielkanoc dopiero minęła i pewnie wiele osób ma jeszcze rzeżuchę. Nie tylko ładnie wygląda na stole świątecznym, ale jest bardzo zdrowa i smaczna.

Ostry smak rzeżuchy, związany przede wszystkim z obecnością związków siarki, który w większych ilościach nie odpowiada każdemu, znakomicie sprawdza się jako środek odświeżający oddech. Działa dezynfekująco, a zarazem pobudza apetyt i procesy trawienne.


IMG_1341

Rzeżucha, nie dość, że zawiera sporo jodu, to jeszcze jest on łatwo przyswajalny. Ten pierwiastek jest potrzebny nie tylko osobom z niedoczynnością tarczycy, ale wszystkim, którym zależy na sprawnej pracy mózgu, mięśni, czy systemu termoregulacyjnego. Jod jest niezbędny w procesach rozrodczych i dla prawidłowego rozwoju dzieci.
Witamina C, witaminy z grupy B, w tym kwas foliowy, witamina A i K, a także potas, magnez, wapń, żelazo i chrom, to tylko niektóre skarby niepozornej rośliny. Zatem troszczy się o nasze oczy i krzepliwość krwi, poprawia wygląd skóry i jej przydatków (włosy, paznokcie), wspiera kości, gospodarkę hormonalną, działa krwiotwórczo, zapobiegając anemii. Obfituje w antyoksydanty, uznane za eliksiry młodości. (www)

Smacznego i na zdrowie!

Inspirujące uzupełnienie: 

http://www.icreativeideas.com/13-vegetables-that-you-can-regrow-again-and-again/


KS