środa, 30 marca 2016

Chia



Chia to modne i zdrowe jedzenie, o którym trudno powiedzieć coś złego. Jedyna wada - jest dość drogie; zwłaszcza w porównaniu z rodzimym konkurentem - siemieniem lnianym.

Czym jest chia? Oleiste nasionko, bardzo male i bardzo zdrowe. Pochodzi z Ameryki Południowej, roślina ta, to szałwia hiszpańska i była bardzo ważna dla Azteków. Właśnie dlatego, że mimo niepozornego wyglądu daje człowiekowi ogromną moc. Dziś mówimy super food. Nasiona chia są źródłem kwasów tłuszczowych Omega 3 i Omega 6 w optymalnych proporcjach, witamin, minerałów i przeciwutleniaczy. Zawiera witaminy: E, B1, B3, wapń, fosfor, magnez, żelazo, cynk i niacynę. Charakteryzują się również wysoką zawartością łatwo przyswajalnego białka (ok. 20%). Ze względu na dużą zawartość błonnika (ok. 25%), który działa korzystnie na układ trawienny nasiona chia polecane są dla osób zmagających się z nadwagą i otyłością. Na długo zapewnia uczucie sytości i wspomagają proces trawienia w przewodzie pokarmowym. Osoby, które mają problem z jedzeniem mogą spróbować jeść niewielką ilość namoczonych w płynie (np. wodzie) ziaren. Taka porcja wypełni żołądek i zmniejszy naszą ochotę na posiłek. Jednak najlepsze są desery - takie bez cukru, z niewielką ilością owoców.



Nasiona chia  bogatym źródłem wapnia, zawierają boron ważny minerał współdziałający z metabolizmem wapnia w ustroju. Są polecane dla diabetyków, gdyż spowalniają wchłanianie cukrów i pomagają regulować ich poziom we krwi.

Szałwia hiszpańska polecana jest osobom z cukrzycą, dlatego, że po spożyciu chia w żołądku tworzy się żel (podobnie jak z siemienia lnianego), który stanowi barierę dla enzymów tworzących węglowodany. Spowalnia to przemianę węglowodanów złożonych w proste. Osobom chorującym na  cukrzycę zapewnia stałe i równomierne dostarczanie glukozy. Ten proces pomaga też w odchudzaniu. (www)

Nasionka szałwii wyglądają bardzo niepozornie i właściwie można się zastanawiać co z nich zrobić. Okazuje się, że wystarczy nam łyżka dziennie, by odczuć ich działanie. Ponieważ smak mają raczej obojętny, więc można je dosypywać do owsianki, jogurtu, deserów, ciast itp. Puddingi z chia są teraz bardzo "na czasie" i można w taki zdrowy i apetyczny sposób kusić rodzinę i przyjaciół.





Jest bardzo dużo informacji na temat wspaniałych właściwości nasion chia, warto o nich wiedzieć TUTAJ  


Wiele osób porównuje dobroczynne działanie nasion chia do naszych nasion lnianych. Szczerze mówiąc lubię siemię i chętnie wsypuję do porannych owsianek. Może nie są takie trendy, ale warto o nich pamiętać i nie porzucać dla modnej rywalki.




KS

Źródła:



niedziela, 20 marca 2016

Oregano



Jest takie ziółko, które wszyscy znamy, pewnie używamy, ale nie zawsze zdajemy sobie sprawę z jego dobroczynnego działania. Mowa o oregano. Kojarzy się z kuchnią włoską a zwłaszcza z pizzą. Bo też faktycznie jest świetną, aromatyczną przyprawą. Jednak poza walorami smakowymi, oregano ma ogromne właściwości lecznicze. Mówi się o oregano jako o naturalnym "antybiotyku" o szerokim spektrum działania. 

Okazuje się, że wyciąg o jakim mowa jest niezwykle silnym, naturalnym antybiotykiem o działaniu bakteriobójczym, grzybobójczym oraz antywirusowym, z którym nie są w stanie konkurować leki syntetyczne. Na czym polega różnica?

Po prostu wirusy, bakterie i grzyby chorobotwórcze ewoluują, z czasem uodparniając się na antybiotyki wytwarzane sztucznie i w efekcie tego stają się silniejsze, groźniejsze i trudniejsze do pokonania. A ze związkami znajdującymi się w wyciągu z oregano nie potrafią sobie poradzić – i to nawet te tak groźne dla nas jak bakterie E. coli, lamblioza, salmonella, pałeczka jelitowa, paciorkowce, gronkowce, wirusy grypy, dokuczliwy Hermes – przyczyna opryszczki na ustach i organach płciowych oraz półpaśćca; drożdżaki, w tym Candida – grzyby odpowiedzialne za wiele infekcji, najczęściej zaczynających się w przewodzie pokarmowym, oraz skórnych, jak łuszczyca, egzema, łupież. (www)

Składniki oregano (lebiodki pospolitej) wykazują właściwości: przeciwbakteryjne, doskonale radzą sobie z infekcjami roznoszonymi przez mikroorganizmy, rozkurczowe, przeciwutleniające. W olejku z oregano znajdują się tak zwane fenole. Ich „moce specjalne” pozwalają im na zniszczenie bakterii Klebsiella, E.coli, Salmonellę oraz H. pylori. Oregano można stosować w celu załagodzenia kaszlu. Działa ono rozkurczowo i wykazuje właściwości wykrztuśne, wspomagając pozbywanie się śluzu przy nieżycie nosa. Oregano doceniano już w czasach starożytnych. Jego szczególnymi miłośnikami byli tak wielcy myśliciele, jak Arystoteles czy Hipokrates a to niezła rekomendacja.

Ze względu na właściwości służyć może także w kosmetyce - jest składnikiem kosmetyków, jako olejek może służyć do walki ze zmianami na skórze, z łupieżem, trądzikiem.

Jak stosować? Jako świeże ziele - najlepiej z upraw ekologicznych. Podobnie suszone. Często wymienia się olejek z oregano jako skuteczny środek wspomagający leczenie.


Olejek z oregano wpływa korzystnie na procesy trawienia, ponieważ zwiększa wydzielanie śliny, produkcję soku żołądkowego oraz żółci. Hamuje procesy gnilne układu pokarmowego. Oregano zawiera między innymi witaminę A i C, dzięki czemu przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania wzroku i układu odpornościowego. Ponadto olejek wykazuje bardzo silne działanie antyoksydacyjne, dzięki czemu możemy pozbyć się szkodliwych wolnych rodników.

Kąpiele z dodatkiem olejku z oregano oraz masaże mogą przynieść ulgę w chorobach reumatycznych. Ponadto zapach olejku potrafi uspokajać i koi nerwy. Okłady czy kąpiele stosuje się w przypadku świądu skóry, trudnych do zagojenia ran oraz w celu zapobiegania odleżynom. Pamiętajmy, że olejku nie stosujemy bez rozcieńczenia w wodzie. Możemy dodawać go do kosmetyków, którymi nacieramy skórę. Olejek z oregano może uczulić. Nie powinny go też stosować kobiety w ciąży i matki karmiące piersią. (www)

Warto pomyśleć o oregano przed rozpoczęciem wiosny. Może warto posiać w przydomowym ogródku albo na parapecie? Oprócz leczniczego znaczenia oregano nie należy zapominać o jego niezwykłym smaku i zapachu. Jako przyprawy używa się świeżych bądź ususzonych liści oraz kwiatów. Olejki eteryczne w nich zawarte nadają potrawom niezwykły aromat. Oregano świetnie komponuje się ze świeżymi pomidorami, można go dodawać do potraw mięsnych, ziemniaków, dyni, cukinii i innych warzyw. Jest nieodłącznym składnikiem pizzy. Jako przyprawę oregano można uprawiać  w domu lub w ogrodzie, wystarczy zapewnić mu słoneczne miejsce oraz lekkie, przepuszczalne podłoże.

KS





piątek, 18 marca 2016

Przedświątecznie

Dzisiaj krótko, ale wiadomość z ostatniej chwili :)

Właśnie dotarłam z zakupami do domu a po drodze odwiedziłam brzeski Jarmark Świąteczny. Ominęłam bez żalu stoiska z wędlinami i słodyczami, ale mój wzrok przyciągnęły niepozornie wyglądające butelki z olejem rzepakowym. Przemiła Pani, która sprzedaje ten zacny produkt, udziela rad i informacji o naszej polskiej "oliwie północy".


Wierzę bardzo w moc oleju i kupuję te - mam nadzieję - lepsze. Co prawda czytałam też, żeby jednak wracać do tłuszczów zwierzęcych bo roślinne są niestabilne i nie zawsze nam służą. Na swój własny użytek jednak postanowiłam używać oba rodzaje i to z umiarem. Dużo czytałam o oleju rzepakowym i wiem, że ten ze sklepowych półek ma niewiele wspólnego z "prawdziwym" olejem.


Olej który dzisiaj kupiłam jest tradycyjnie tłoczony. TUTAJ  jest pełny opis. Cena może nie jest najniższa, ale tak to niestety już jest. Mnie przekonuje zwłaszcza sposób produkcji. Towar jest niszowy, produkowany lokalnie na niewielką skalę. Jego właściwości wskazują na to, że raczej powinno się go używać na zimno, aby przez podgrzanie nie niszczyć tego, co w nim jest. Witaminy zawarte w oleju pozwolą zachować zdrowie i urodę w naturalny sposób. To największa zaleta. Zdecydowanie wolę kupować naturalne produkty spożywcze niż kolejne suplementy w aptece. Ceny są podobne, ale działanie na pewno nie.

olej ma konsystencję, kolor i smak zgodnie z opisem


O oleju:

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/olej-tloczony-z-rzepaku_37607.html
http://www.hipokratesa.pl/olej-rzepakowy-wlasciwosci-oleju-rzepakowego.html

niedziela, 13 marca 2016

Soczewica



Poszukiwanie informacji w Internecie często wiedzie na manowce. Szuka się jednego, znajduje drugie... Ale do rzeczy postanowiłam, że będzie o soczewicy. W międzyczasie pojawiły się inne ciekawe rzeczy na informacyjnym horyzoncie, ale to może później.

Dlaczego soczewica? Bo znowu odkryłam ją na nowo.
Z roślinami strączkowymi mam problem, ale do soczewicy mam słabość i próbuję ją jeść w różnych odsłonach. Prawdopodobnie jedną z jej największych zalet (dla mnie) jest to, że szybko się gotuje i przygotowanie "soczewicowego" obiadu to maksymalnie pół godziny. I tak ma być. Ciągle nie mam czasu...


Druga zaleta w moim subiektywnym odczuciu to smak. Jest mało wyrazisty, można więc łatwo przyprawić. Dotyczy to żółtej, czerwonej (moje ulubione) i zielonej. Ciemnych odmian (brązowa i czarna) nie używam, więc się nie wypowiadam.

Kolejna zaleta, pewnie obiektywnie najważniejsza, to jej wartości odżywcze i to, że ma niski indeks glikemiczny.

Nasiona soczewicy mogą być cennym składnikiem diety ze względu na właściwości wysokobiałkowe (białko o dużej wartości biologicznej), w tym białka łatwo przyswajalne, a także ze względu na zawartość m.in. wapnia, fosforu, żelaza, karotenu, witamin z grupy B, PP i C. Ponadto wysoka zawartość kwasu foliowego w soczewicy wspomaga powstawanie krwinek czerwonych, reguluje funkcjonowanie układu nerwowego. Nasiona soczewicy mają niski indeks glikemiczny, są więc sprzymierzeńcem każdej diety, także cukrzycowej. Z powodzeniem zastąpią mięso w diecie. Cenne ziarna zawierają błonnik regulujący trawienie i obniżający poziom cholesterolu. W 100 g. jest 304 kcal, 25 g białka, 1 g tłuszczu, 48, 7 g. węglowodanów, 10,8 g. błonnika. (www)
Soczewica - żółta i czerwona - są lekkostrawne w porównaniu z innymi strączkami. Przy ograniczeniu produktów pochodzenia zwierzęcego  może być dobrym dobrym uzupełnieniem białka.

www

Jak wykorzystać soczewicę?
Pomysłów widziałam wiele. U mnie to przede wszystkim nadzienie do naleśników lub do przygotowania zup, warzywnych dań jednogarnkowych. W połączeniu z pieczarkami, brokułami, szpinakiem czy ziemniakami smakuje świetnie. Przepisów jest wiele - mogą to być pasty, sałatki, sosy do makaronu. Warto zobaczyć i spróbować:


Tutaj i wiele innych.

Prawdopodobnie każdy kto zacznie przygodę z tymi małymi ziarenkami wymyśli coś dla siebie, bo zastosowań soczewica ma wiele.

Smacznego 

KS


czwartek, 3 marca 2016

Szpinak



Najlepszym dowodem na to, że wiele naszych nawyków żywieniowych pochodzi z dzieciństwa jest mój stosunek do szpinaku. Moja Mama mówiła, że jest okropny, nigdy nam go nie dawała i z taką świadomością żyłam długo. Swoich dzieci też nie nauczyłam jedzenia szpinaku.  Niedawno, jako "bardzo dorosła", odkryłam go wreszcie i muszę przyznać, że bardzo lubię i często jem. Nie warto się uprzedzać; wystarczy spróbować.

Co lubię w szpinaku? Przede wszystkim kolor. Może brzmi dziwnie, ale dla mnie kolor jedzenia ma znaczenie. Zielony kolor szczególnie lubię w zimie, kiedy go brakuje. Szpinak nie ma zdecydowanego smaku, więc trudno mówić czy jest samczy, czy nie - wszystko zależy od przyprawienia. 


Mimo że to roślina sezonowa, to jest dostępna cały rok. Oczywiście najlepiej jeść świeże liście z pewnego źródła, ale w zimie zdani jesteśmy na to co mamy w sklepach. Wolę wersję niemrożoną, więc kupuję szpinak baby w woreczku i mam nadzieję, że zawartość jest zbliżona do "świeżej" wersji :)

Najczęściej używam go do zielonych koktajli, ale nie tylko. Często występuje jako składnik sałatek lub dań obiadowych, głównie do makaronu. W połączeniu z innymi zielonymi warzywami czy suszonymi pomidorami, serami jest po prostu pyszny.


Liście szpinaku mają właściwości antynowotworowe i chronią przed miażdżycą. Właściwości lecznicze szpinaku to zasługa beta-karotenu, witaminy C oraz luteiny – znanych przeciwutleniaczy. Poza tym szpinak bogaty jest w potas, żelazo i kwas foliowy. 
Zawierają dużo obniżającego ciśnienie potasu, dlatego powinny je jeść osoby z nadciśnieniem. Dodatkowo potas współdziała z magnezem, regulując pracę serca. 

W liściach szpinaku znajduje się także łatwo przyswajalne żelazo, tyle że w mniejszej ilości, niż przed laty sądzono (wynikało to z pomyłki analityków, którzy źle postawili przecinek) – 2,8 mg w 100 g (dzienne zapotrzebowanie to ok. 18 mg dla kobiet i 15 mg dla mężczyzn). Żelazo transportuje tlen do organizmu i odgrywa bardzo ważną rolę w produkcji czerwonych krwinek. (www)
Ponadto szpinak:

- chroni nas przed szybkim starzeniem się komórek,
- wspomaga pamięć i koncentrację,
- zapobiega stanom depresyjnym, nerwowości, drażliwości,
- obniża ciśnienie tętnicze,
- obniża poziom złego cholesterolu we krwi,
- redukuje ryzyko zachorowania na nowotwory,
- wspomaga wzrok,
- zapobiega osteoporozie,
- zwiększa odporność,
- jest efektywnym elementem profilaktyki chorób Parkinsona i Alzheimera,
- zapobiega zaparciom.

Szpinak jest warzywem niskokalorycznym - w 100 gramach dostarcza jedynie około 23 kalorii (kcal), tym samym 450 gramowa paczka mrożonego szpinaku ma ok. 104 kalorii. Jednakże nie tylko dlatego szpinak jest dobrym składnikiem menu na diecie redukcyjnej.


Naukowcy z Uniwersytetu w Lund (w Szwecji) odkryli, iż szpinak jest świetnym wspomagaczem w walce z nadmiernymi kilogramami. Zawiera on bowiem tylakoid, czyli związek chemiczny blokujący trawienie tłuszczów oraz redukujący apetyt, który, jak twierdza badacze, zwiększa efektywność odchudzania aż o 43%. Jednakże, by móc go przyswoić, trzeba szpinak rozdrobnić i zblendować - tylko w ten sposób tylakoid zostanie „uwolniony” z komórek. Takie wnioski płyną jednak dopiero z pierwszych badań. (www)
Łyżka dziegciu:

Szpinak dostarcza znacznych ilości wapnia, który buduje kości. Niestety, podobnie jak w przypadku żelaza, zawartość szczawianów w jego liściach powoduje problemy z przyswajalnością tego pierwiastka. Z połączenia kwasu szczawiowego z wapniem powstaje szczawian wapnia. Jest to składnik nieprzyswajalny przez organizm, mogący odkładać się w nerkach w postaci kamieni.

Duże ilości szczawianów w szpinaku powodują, że warzywa tego powinny unikać osoby cierpiące na kamicę nerkową, mające problemy z wątrobą, reumatyzmem bądź artretyzmem. 
 Wszystkim tym, którzy mogą polecam. Jako inspirację przepisy (jest ich mnóstwo):


Źródła:








środa, 24 lutego 2016

Cały ten cukier




Wydaje mi się, że jem mało cukru. Czy na pewno?
No właśnie. Cukier jest w tak wielu przetworzonych produktach, że nawet nie mamy świadomości, że go jemy. Bardzo trudno to kontrolować. Jedyny sposób - nie kupować gotowych produktów. To trudne....
Nawet "zdrowe" jedzenie, które często reklamowane jest jako przekąski czy dania dla dzieci, są napakowane cukrem lub jego substytutami.

Zdrowe jedzenie jest w modzie. To dobra moda, ale niestety wymaga wiedzy. Mody wykorzystuje się do zarabiania pieniędzy na tych, którzy chcą być trendy, nie zwracając uwagi na szczegóły. Jak to mówią "diabeł tkwi" właśnie tam...


Trzeba sporo wiedzieć, znać swój organizm, nauczyć się czytać etykiety i nie dać się uwieść specom od marketingu. Często opakowanie czy nazwa sugerują, że kupujemy coś zdrowego, a prawda jest taka, że to kolejny produkt spożywczy,który z jedzeniem ma niewiele wspólnego. 

Cukier stał się inspiracją dla Damona Gameau, który 2014 stworzył fil Cały ten cukier. Jest to zapis jego eksperymentu dietetycznego. 

Reżyser filmu, Damon Gameau o filmie:
 Tezą filmu nie jest, że ludzie powinni przestać jeść cukier. Chciałem raczej zwiększyć świadomość konsumentów na temat substancji, którą zawiera 80% przetworzonego jedzenia. Producenci nie lubią mówić prawdy na ten temat. A ja uważam, że konsumenci powinni mieć prawo podejmować świadome decyzje. Dlatego spotkałem się z wieloma naukowcami, niektórzy zajmują się cukrem już od 30 lat. Artykuły na temat chorób powodowanych przez tę substancję pojawiają się codziennie, ja chciałem zrobić film, który nie tylko informuje, ale też bawi. Mój dokument przypomina więc Super Size Me. Z tego powodu zastosowałem techniki takie, jak np. animacja wyjaśniająca wpływ mlecznego shake'a na mózg. (www)

Damon Gameau przez 3 ostatnie lata żył na diecie niskowęglowodanowej, po czym postanowił nakręcić film dokumentalny przedstawiający jego przejście na „zdrową” dietę.

Co więc aktor jadł przez te 60 dni? Głównie produkty zbożowe, niskotłuszczowy nabiał i wszystko, co rodzic kupiłby dziecku, będąc całkowicie przekonanym, że to zdrowa żywność. Akurat większość żywności polecanej dla dzieci składa się głównie z węglowodanów. Do tej pory energiczny młody człowiek o optymistycznym nastawieniu, już na początku eksperymentu stał się ospały i powolny, miał także ciągłe huśtawki nastroju – od euforii do depresji. Po trzech tygodniach lekarz mu powiedział, że widzi początki stłuszczenia wątroby. Niealkoholowe stłuszczeniowe zapalenie wątroby, bo tak prawidłowo się ta choroba nazywa, prowadzi w dłuższym okresie do całkowitego uszkodzenia wątroby.

Co ciekawe, Damon Gameau nie jadł żadnych słodyczy, czekolady ani lodów, nie pił też żadnych napojów typu cola. Cały cukier, który zjadał, był w „zdrowych” pokarmach i przekąskach jak produkty zbożowe, batony muesli, soki owocowe, „zdrowe” napoje mleczne, jogurty niskotłuszczowe. Jego spożycie węglowodanów w „zdrowych” pokarmach odpowiadało 40 łyżeczkom cukru dziennie.  (www)
 Myślę, że warto film zobaczyć. Premiera 18 marca 2016.

„Cały ten cukier” to film dokumentalny nowej generacji, który w wesoły sposób opowiada o trudnych sprawach. Autor scenariusza, reżyser i jednocześnie główny bohater podejmuje ryzykowny eksperyment na własnym ciele i zdrowiu, decydując się na spożywanie 40 łyżeczek cukru dodanego dziennie. Odpowiada to ok. 160 g, które pomnożone przez liczbę dni w roku daje zawrotną sumę ponad 58 kg!

Film, mimo że zadaje trudne pytania, udziela jeszcze trudniejszych odpowiedzi i prowokuje do poważnych zmian życiowych, jednocześnie przepojony jest ciepłem i rodzinnymi uczuciami. Damon nawiązuje do pozytywnych emocji związanych ze słodkim smakiem, ale na przykładzie swoim, partnerki i ich nowonarodzonej córeczki udowadnia, że można i warto pozbyć się cukrowego uzależnienia. Dla zdrowia ciała, umysłu, serca i ducha! Oraz – dla dobra naszych dzieci, dla krzepy przyszłych pokoleń!! (www)

KS

wtorek, 23 lutego 2016

Zawody przyszłości




Specjaliści od prognozowania trendów przyszłości zastanawiają się jakie zawody będziemy wykonywać za 20-30 lat. Jest ważny temat dla młodych ludzi, którzy planują swoją przyszłość. To dość trudne zadanie bo rynek pracy jest bardzo dynamiczny i ciągle pojawiają się i znikają zawody. Wynika to przede wszystkim z postępu technicznego i technologicznego. Przewiduje się, że wiele zajęć do tej pory wykonywanych przez człowieka przejmą roboty. Zawody przewidziane dla ludzi będą prawdopodobnie związane z obsługą tych technologii. Postęp naukowy ma także przełożenie na długość i jakość życia ludzi. Zwłaszcza dane demograficzne są bardzo zaskakujące.
Przewiduje się, że do 2030 r. średni wiek mieszkańca Polski wzrośnie do ponad 45 lat (obecnie wynosi około 37 lat), z tendencją do dalszego wzrostu. W połowie wieku na 1000 pracujących przypadnie prawie 700 emerytów (obecnie przypada 270 emerytów). (GUS)

Długowieczność wpłynie także rynek pracy, który będzie się dostosowywał do klientów. Mówi się o powstaniu nowych zawodów, które będą nastawione na wsparcie najstarszych, nawet klientów 100+. Ilość ludzi starych będzie się  powiększała i popyt na zawody opiekuńcze, medyczne i usługowe w tym segmencie będzie wzrastał proporcjonalnie. Najprawdopodobniej wyspecjalizują się grupy zajmujące się wyłącznie tą grupą wiekową - terapeuci, kosmetyczki, trenerzy osobiści, dietetycy oraz cała grupa zawodów medycznych. 


Oprócz usług opieki, ważne dla firm będzie również dopasowanie oferty w zakresie np. urządzeń IT, zabiegów odnowy biologicznej, turystyki, artykułów spożywczych, samochodów czy oferty kulturalnej i rozrywkowej do potrzeb seniorów.

www

W tej chwili problemy demograficzne rozpatruje się przede wszystkim ze względów ekonomicznych, mówi się o wieku emerytalnym, przyszłych emeryturach. To oczywiście bardzo ważne zagadnienia, ale warto również pomyśleć o przygotowaniu kadry do zawodów przyszłości.

Krótkoterminowe prognozy jeszcze nie przewidują takiego zapotrzebowania, ale za 10-15 lat sytuacja się zmieni.

Polskie społeczeństwo będzie się starzeć. Obecnie w pełni produkcyjne pokolenie wyżu demograficznego będzie potrzebować usług stomatologicznych, protetycznych, geriatrów, okulistów, fizjoterapeutów czy chociażby pielęgniarek. Warto dodać, że obecne czterdziesto- i pięćdziesięciolatki mają dziś więcej pieniędzy niż ich rówieśnicy jedno czy dwa pokolenia temu. W tym obszarze trzeba też wspomnieć o terapeutach z zakresu zdrowia psychicznego. Walka z chorobami cywilizacyjnymi XXI w. to zadanie dla psychiatrów, psychologów, terapeutów rodziny, ale też trenerów personalnych. (www)
W trosce o naszą przyszłość i komfort życia warto już dziś pomyśleć o przygotowaniu dobrze wykształconej kadry, posiadające wysokie kwalifikacje, kompetencje społeczne, która zapewni  nam godne życie na starość.

www

Wizje futurologiczne czy realna przyszłość?

W brytyjskim raporcie The shape of jobs to come znajdziemy m. in.: producenta części ciała, nano-lekarza, rolnika żywności genetycznie zmodyfikowanej, konsultanta ds. starości, chirurga powiększającego pamięć, kosmicznego pilota, architekta i przewodnika, specjalistę ds. odwracania zmian klimatycznych czy usuwacza informacji z internetu.



KS